Warsztaty rzemieślnicze – pomysł na ocalenie tradycji
W dobie masowej produkcji i cyfryzacji coraz trudniej znaleźć kogoś, kto ręcznie wykuwa żelazo, lepi gliniane naczynia czy naprawia buty metodą szewską sprzed stu lat. Tymczasem w Zabrzu od kilku sezonów działa cykl warsztatów, które przywracają blask lokalnemu rzemiosłu i ginącym zawodom. Organizatorzy – miejska biblioteka oraz stowarzyszenie „Rzemieślnicze Korzenie” – postanowili zaprosić mieszkańców do praktycznego poznania zawodów, które jeszcze w XX wieku były powszechne w każdym śląskim miasteczku. Warsztaty odbywają się w zabytkowych przestrzeniach: w dawnym warsztacie bednarskim przy ul. Wolności oraz w świetlicy pofabrycznej w dzielnicy Rokitnica. Uczestnicy – od dzieci po seniorów – mogą tu własnoręcznie wykonać przedmioty pod okiem mistrzów, którzy rzemiosło uprawiają od dziesięcioleci.
Pomysł narodził się z rozmów z lokalnymi emerytowanymi rzemieślnikami. „Widzimy, że ludzie coraz bardziej tęsknią za autentycznym, ręcznym wytworem. Brakuje im namacalnego kontaktu z materiałem, z historią swojego miasta” – mówi pomysłodawczyni projektu, Agnieszka Nowak. „Dlatego postawiliśmy na warsztaty, które łączą pokolenia i przekazują wiedzę, która inaczej bezpowrotnie by zaginęła”. Każde spotkanie trwa około trzech godzin, a koszt udziału jest symboliczny – często pokrywa jedynie materiały. Zabrze jako miasto poprzemysłowe ma szczególną tradycję rzemieślniczą – to tu działały huty, kuźnie i fabryki mebli, więc naturalne jest pielęgnowanie dziedzictwa.
Kowalstwo, garncarstwo, tkactwo – czego można się nauczyć?
Oferta warsztatowa jest zaskakująco szeroka i zmienia się co sezon. Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się trzy bloki tematyczne:
- Kowalstwo artystyczne i użytkowe – uczestnicy uczą się podstaw kucia na gorąco, wyrabiania haków, świeczników czy ozdób ogrodowych. Prowadzi je pan Józef, 68-letni kowal z 45-letnim stażem.
- Garncarstwo i ceramika – warsztaty na kole garncarskim oraz ręczne lepienie naczyń, talerzy i misek. Instruktorka, pani Maria, zdradza tajniki szkliwienia i wypału w tradycyjnym piecu opalanym drewnem.
- Tkactwo na krosnach – nie tylko chusty i serwety, ale też nauka tkania dywanów metodą „na gwoździach” charakterystyczną dla Górnego Śląska. Zajęcia prowadzi pani Krystyna, która tka od 50 lat i ma w domu własne, zabytkowe krosno.
Poza wymienionymi, w harmonogramie pojawiły się też warsztaty introligatorskie (szycie tradycyjnych notesów), szewskie (naprawa butów metodą kopyta) oraz bednarskie (wytwarzanie beczek i wanien). Każdy z tych zawodów jest dziś rzadkością – w całym województwie śląskim trudno znaleźć czynnego bednarza, a szewców ręcznych zostało zaledwie kilku. Warsztaty w Zabrzu dają szansę nie tylko na zdobycie umiejętności, ale też na poznanie historii tych profesji, często związanej z dawną codziennością śląskich rodzin.
Dodatkowo organizatorzy przygotowali specjalne edycje dla młodzieży – w ramach lekcji historii lokalnej uczniowie szkół podstawowych i średnich mogą poznać dawne zawody w praktyce. „To dla nich coś więcej niż nudne opowiadanie o przeszłości. Kiedy sami wyklepią kawałek metalu albo ulepią garnek, zapamiętują to na całe życie” – podkreśla koordynator projektu, Bartosz Cieślik. Co ważne, uczestnicy często zabierają do domów gotowe wyroby – pamiątki, które na stałe przypominają o wartości rękodzieła.
Efekt warsztatów: nowe życie dawnych zawodów
Zabrzańskie warsztaty rzemieślnicze nie tylko edukują i bawią, ale już przynoszą konkretne rezultaty. Po trzech edycjach kilka osób postanowiło rozwinąć swoje pasje w kierunku profesjonalnym. 32-letni Kamil, uczestnik warsztatów kowalskich, założył małą pracownię w swoim garażu i przyjmuje zlecenia na bramy, ogrodzenia i elementy dekoracyjne. Z kolei pani Ewa, emerytowana nauczycielka, po warsztatach tkackich zaczęła tworzyć serwety na zamówienie lokalnych sklepów z rękodziełem. „To dowód, że ginące zawody może ocalić nie tylko muzealnictwo, ale przede wszystkim praktyczne zainteresowanie ludzi” – dodaje pomysłodawczyni.
Warsztaty mają też wymiar społeczny – integrują mieszkańców Zabrza w różnym wieku i z różnych środowisk. Na jednych zajęciach spotykają się 70-letni emeryci, młode mamy z dziećmi oraz studenci. Wiele osób zadeklarowało chęć uczestniczenia w kolejnych edycjach, a liczba chętnych często przekracza limity miejsc. Organizatorzy myślą już o rozszerzeniu oferty o stolarstwo, wyrób świec woskowych i powroźnictwo